Spojrzałam na nauczycielkę nieprzytomnie. Że czego ty ode mnie chcesz...? Ja już żyje czasem wolnym. Niemożliwym wysiłkiem podreptałam do blondyna. Całe szczęście wskazano na niego, bo inaczej bym miała problem z dowiedzeniem się, który to.
Usiadłam koło jegomościa i spojrzałam na kartkę. Czemu nie napisali po angielsku lub romaji? Przecież to łatwiejsze i nie trzeba myśleć co to znaczy. Patrząc na jego minę, nie był zachwycony. Bez pytania wzięłam jego ołówek i napisałam, jak to się powinno czytać. Przynajmniej z tym nie będziemy się męczyć. A i dobry uczynek czasem nie zaszkodzi.
Nauczycielka próbowała mnie zabić wzrokiem za bazgranie po kartce. Odpowiedziałam jej tym samym, bezczelnie się uśmiechając, Szkoda, że nic nie powiedziała.
Nagle coś sobie uświadomiłam. MAM Z NIM ŚPIEWAĆ?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz