- Nic się nie stało, Yuzu - powiedziałam jeszcze zirytowana wcześniejszą sytuacją. Aż się zastanawiam nad subtelnym zamordowaniem jej rodziny, by coś zrozumiała. Tak, to dobry pomysł. - Siedzę sama. - Na szczęście, nie wytrzymałabym z tą...**** - Widzisz? Macham ci z okna.
O, Yuzuki przeżyje na pewno. Całkiem lubię tą dziewczynę, chociaż mam wrażenie, że cały czas ją ratuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz