Po usłyszeniu sygnału, i ujrzeniu wyświetlacza telefonu Rin zrobiła ogromne oczy i wybiegła z pokoju Yuu. Nosz kobieto ja angielskiego nie umiem!
-Em, Rin ma chłopka?- usłyszałem po angielsku.
W tym momencie w mojej głowie wybuchła mini bomba. Podoba mi się. A o tym cholera nie pomyślałem. Z drugiej strony widziałem czerwoną damę Kier. Z kolejnej strony to możliwe... Jest miła, ładna, życzliwa, mądra, energiczna... Czułem jak robię się czerwony. Tylko nie wiem, czy ze złości, czy smutku.
-E... nie wiem... A-ale...- gdy zorientowałem sie co chce powiedzieć przygryzłem swój język w skarceniu. Wzdrygnąłem się, bo chyba zrobiłem to za mocno. Poczułem metaliczny smak krwi. Cofnąłem język by nie pokazać znajomemu krwii. Moje tęczówki powiększyły się i lekko zmętniały. Zacząłem się zastanawiać, czy to dobrze ze tak się zachowuje w stosunku do niej? Wiele osób myśli o nas jak o rodzinie. Identyczny wygląd, nazwisko... Ale nie mamy ze sobą nic wspólnego. Wziąłem duży wdech, by się uspokoić, ale to ze mnie nie schodziło. Krew buzowała we mnie. W ogóle czemu się tak denerwuje? To tylko jedna dziewczyna. Jedna... A mogę mieć każdą. Jestem popularny! Po chwili sam siebie trzasnąłem po twarzy.
-Jestem głupi!- krzyknąłem po japońsku- Jak mogę być tak chamski? Myślałem że się oduczyłem!- krzyczałem nadal sam do siebie. Nie wiem co się ze mną dzieje...
-C-coś nie tak?- zapytał zdezorientowany. Zrozumiał chyba tylko "baka".
-Tak! Nie! To znaczy...- zaciąłem się, nie że nie umiem, ale że nie wiem co powiedzieć- Kim jest dla ciebie Rin?- spytałem płynnym angielskim, aż sam byłem w szoku.
- Rin? Em... - oparł się wygodnie na kanapie i wlepił wzrok w sufit, po czym powiedział powoli i wyraźnie - naprawdę bliską przyjaciółką, wolałbym jej nie zrazić do siebie - powiedział spokojnie-a dla Ciebie?
Postąpiłem jak on, oparłem się wygodnie, a wręcz zatopiłem się w odrzuconych przez dziewczynę poduszkach, na chwilę przymknąłem powieki i zastanowiłem się co powiedzieć, jak powiedzieć...
-Chyba...- zacząłem po japońsku, ale otworzyłem oczy i poprawiłem się na angielski-Chyba jest dla mnie kimś... bardzo, bardzo ważnym... Kimś kogo po bliższym poznaniu, zacząłem traktować jako ważnego gościa w codziennej rutynie... Jakby to wszystko było przeznaczone nam... Ona, chyba też mnie traktuje jako kogoś wyjątkowego... Kogoś więcej jak przyjaciela... Bynajmniej, chciałbym żeby tak było.- Oj, no, bądźmy szczerzy! Otworzyłem oczy tylko po to by przeczytać co wyszło w tłumaczu, i żeby jakoś to brzmiało... Wziął mój telefon do ręki i chwile rozszyfrowywał co było tam napisane, i co przeczytałem.
-Em, Rin ma chłopka?- usłyszałem po angielsku.
W tym momencie w mojej głowie wybuchła mini bomba. Podoba mi się. A o tym cholera nie pomyślałem. Z drugiej strony widziałem czerwoną damę Kier. Z kolejnej strony to możliwe... Jest miła, ładna, życzliwa, mądra, energiczna... Czułem jak robię się czerwony. Tylko nie wiem, czy ze złości, czy smutku.
-E... nie wiem... A-ale...- gdy zorientowałem sie co chce powiedzieć przygryzłem swój język w skarceniu. Wzdrygnąłem się, bo chyba zrobiłem to za mocno. Poczułem metaliczny smak krwi. Cofnąłem język by nie pokazać znajomemu krwii. Moje tęczówki powiększyły się i lekko zmętniały. Zacząłem się zastanawiać, czy to dobrze ze tak się zachowuje w stosunku do niej? Wiele osób myśli o nas jak o rodzinie. Identyczny wygląd, nazwisko... Ale nie mamy ze sobą nic wspólnego. Wziąłem duży wdech, by się uspokoić, ale to ze mnie nie schodziło. Krew buzowała we mnie. W ogóle czemu się tak denerwuje? To tylko jedna dziewczyna. Jedna... A mogę mieć każdą. Jestem popularny! Po chwili sam siebie trzasnąłem po twarzy.
-Jestem głupi!- krzyknąłem po japońsku- Jak mogę być tak chamski? Myślałem że się oduczyłem!- krzyczałem nadal sam do siebie. Nie wiem co się ze mną dzieje...
-C-coś nie tak?- zapytał zdezorientowany. Zrozumiał chyba tylko "baka".
-Tak! Nie! To znaczy...- zaciąłem się, nie że nie umiem, ale że nie wiem co powiedzieć- Kim jest dla ciebie Rin?- spytałem płynnym angielskim, aż sam byłem w szoku.
- Rin? Em... - oparł się wygodnie na kanapie i wlepił wzrok w sufit, po czym powiedział powoli i wyraźnie - naprawdę bliską przyjaciółką, wolałbym jej nie zrazić do siebie - powiedział spokojnie-a dla Ciebie?
Postąpiłem jak on, oparłem się wygodnie, a wręcz zatopiłem się w odrzuconych przez dziewczynę poduszkach, na chwilę przymknąłem powieki i zastanowiłem się co powiedzieć, jak powiedzieć...
-Chyba...- zacząłem po japońsku, ale otworzyłem oczy i poprawiłem się na angielski-Chyba jest dla mnie kimś... bardzo, bardzo ważnym... Kimś kogo po bliższym poznaniu, zacząłem traktować jako ważnego gościa w codziennej rutynie... Jakby to wszystko było przeznaczone nam... Ona, chyba też mnie traktuje jako kogoś wyjątkowego... Kogoś więcej jak przyjaciela... Bynajmniej, chciałbym żeby tak było.- Oj, no, bądźmy szczerzy! Otworzyłem oczy tylko po to by przeczytać co wyszło w tłumaczu, i żeby jakoś to brzmiało... Wziął mój telefon do ręki i chwile rozszyfrowywał co było tam napisane, i co przeczytałem.
-Myślę, że mimo wszystko powinieneś spać tutaj. Mistrzyni plecaka nie pozwoli ci się do niej zbliżyć... Niezłe massz tarapaty Przyjacielu. Jak sie od niej czegoś dowiem, to obiecuje, że powiem co i jak.- po tych słowach przybiliśmy żółwika.
-Dziękuję...- powiedziałem nie pewnie- To ja pójdę zobaczyć gdzie ja wcięło...
Wróciłem się do przedpokoju, i tragedia. Nie widziałem swoich Nike, widziałem królicze papucie Rin... Chyba musiało się coś stać. Najpierw stałem jak zamurowany, potem wybuchłem gromkim śmiechem.
-Ale chyba nie mogę!- krzyknąłem przez śmiech. Po chwili i Drugi blondyn dołączył się do salwy śmiechu.
Wróciłem się do przedpokoju, i tragedia. Nie widziałem swoich Nike, widziałem królicze papucie Rin... Chyba musiało się coś stać. Najpierw stałem jak zamurowany, potem wybuchłem gromkim śmiechem.
-Ale chyba nie mogę!- krzyknąłem przez śmiech. Po chwili i Drugi blondyn dołączył się do salwy śmiechu.
Daj Bóg, byśmy się uspokoili zanim przyjdą po jej kapcie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz