Nie lubię się chwalić.
- Prawdziwy samuraj zawsze nosi przy sobie miecz... Wywodzę się po prostu z rodziny z głębokimi i starymi tradycjami... - pogładziłem ostrze miecza - Nie wiem, co mógłbym więcej odpowiedzieć.
- Stara rodzina? Wow, to fajne! Ja wywodziłam się z takiej przeciętnej. Ten miecz też jest stary?
Jej ciekawość pozwoliła mi odgonić przykre myśli z głowy.
- Po moim pradziadku. - przeniosłem wzrok na nią - pójście do parku nie jest najlepszym pomysłem. Za niedługo będzie padać. Spójrz na niebo. Kino będzie lepszym pomysłem.
Zmarszczyła brwi.
- Nie lubisz deszczu? Ale masz rację, lepiej gdzieś indziej pójść.
Ująłem ją pod ramię. Niech mi przypnie metkę dżentelmena.
- Jakie filmy lubisz? Dostosuję się - poprowadziłem ją w stronę kina, które zauważyłem po drodze. Zawsze jakaś możliwość rozrywki. I unikania dziwnych tematów...
- Romantyczne! Ale... lubię też akcji. Myślę, że te drugie ci bardziej przypasują, prawda?
- Mówiłem, dopasuję się. Ja cie zapraszam do kina, gość ma pierwszeństwo wyboru - zmusiłem się do uśmiechu - możemy pójść na jakiś romans, jeśli tak bardzo tego pragniesz.
Chyba zauważyła mój grymas. - Chodźmy na coś z akcją. W sumie nie mam ochoty teraz na romanse...
Drzwi od kina rozsunęły się przed nami, owiewając nas chłodnym powietrzem z klimatyzacji, o woni popcornu i innych fast-foodów.
Przejrzałem na szybko listę filmów.
- Żadnego filmu akcji już dzisiaj nie grają - poczochrałem moją towarzyszkę - jednak wyjdzie na romans.
Pokiwała głową.
Kupiłem dla nas obojga bilety i usiadłem z nią w sali. Nie powiem, mój portfel dzisiaj mocno ucierpi... Jak tak dalej pójdzie, to będę musiał wziąć pożyczkę.
- Jeszcze są reklamy... chcesz popcorn albo colę? Mam czas, by pójść kupić.
- Dziękuję, tak. - odpowiedziała, mrugając rzęsami.
- Zaraz wrócę. Popilnujesz mi bluzy? Trochę tu ciepło - rozpiąłem polar i zostając w t-shircie spokojnym krokiem poszedłem do minibaru. Po paru minutach czekania w kolejce do stanowiska z bardzo namolną kasjerką powróciłem ze zdobyczami. Średni solony popcorn i jedna duża coca-cola na dwie osoby. Wziąłem drugą słomkę.
- Przybywam! - schowałem portfel, umieściłem papierowy kubek pomiędzy nami i położyłem popcorn sobie na kolanach.
- Chyba niedługo się zacznie - chwyciła trochę popcornu w garść i wepchnęła do buzi.
Zawiesiłem bluzę na oparciu swojego krzesła i wsadziłem słomki do coca-coli.
- Nie przeszkadza ci, że będziemy pić z jednego?
- Oczywiście, że nie! - odpowiedziała niemal zachwycona.
Aż się uśmiechnąłem.
- A właśnie. Dostałem jakieś obniżki na bilety przy zakupie jedzenia... pójdziemy do kina jeszcze kiedyś? - pokazałem jej dwie karteczki.
Uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
- Miałbym tobie odmówić? Nigdy!
Jej entuzjazm jest naprawdę momentami słodki.
- O, zaczyna się - schowałem karteczki do kieszeni. Przecena biletów do kina to skarb.
Film okazał się strasznie nudny nawet dla Miku. Ciągle lepiła się do mnie i przysypiała. Potem wróciliśmy do domu. Może jednak uda mi się ją namówić na tę wycieczkę? To już za dwa dni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz