Przyjazd do szkoły
List akceptacyjny, że szkoły Project Vocal, został nadany tego samego dnia, co otrzymała go dyrekcja. Kiedy listonosz go przyniósł, była sobota, rano. Zaczęłam komponować, ponieważ we śnie usłyszałam piękną melodię.
-Skończyłam! - krzyknęłam na cały dom. Jakby ktoś miał to usłyszeć. Mieszkałam sama, w niewielkim mieszkanku. Niewielka, podłużna kuchnia, mniejszy o połowę przedpokój, łazienka, oraz dwa pokoiki tej samej wielkości, jeden jako sypialnia, a drugi jako salonik. W mojej sypialni, było duże łóżko, i komoda. Pod oknami stało jedno długie proste biurko na jednym końcu była barykada teczek, pełna tekstów, i melodii. Część pięciolini była porozrzucana na biurku. Pod biurkiem stał wzmacniacz do gitary elektrycznej która była w futerale, a obok stała oparta o biurko gitara akustyczna z której korzystałam przed chwilą. Nagle rozległ się dzwonek drzwi, a tuż po tym telefon komórkowy. "Mamo.... zaraz oddzwonię" pomyślałam, tak jakbym ją informowała. Poszłam.otworzyć drzwi.
-Dzień dobry, list polecony. Proszę podpisać tu.-Listonosz podał mi podkładkę i długopis, podpisałam się, Listonosz podał paczkę, kaszląc- Dziękuję miłego dni-przerwałam mu.
-Niech pan zaczeka, już panu w gardle zaschło, przyniosę letniej przegotowanej wody, tylko chwilkę.
-Pierwszy raz -kaszle- ktoś mi zaoferował picie...
Idąc z kuchni odparłam:
-A widzi pan, jestem tą inną. Tą która pomoże - uśmiechnęłam się promiennie, po czym podałam wodę, zmęczony listonosz wypił ją, i odetchną z ulgą- Lepiej panu? Takie monotonne rozmowy, muszą męczyć.
-Tak-tym razem głos nabrał szczęścia-Dziękuję pani bardzo, powodzenia w szkole życzę, mój syn niestety nie został przyjęty. Trudno spróbujemy za rok!
-Będę czekać, pomogę mu w razie potrzeby- wzięłam paczkę i szklankę po wodzie od listonosza- Do widzenia, i miłego dnia!
-Dziękuję i nawzajem!
Miły aspekt początku dnia. Mama zaczęła dzwonić drugi raz.
-Przecież, wiesz że odrzucam tylko wtedy gdy jestem zajęta!
~Część kochanie... Chciałam się spytać czy nie przyjedziesz na obiad?
Oglądając paczkę odparłam:
-Chyba powinnaś spakować obiad, i przyjechać do mnie! I pomóc mi się pakować, i pisać listy!
~Czyżby prz-
-Tak!-zaczęłam skakać i krzyczeć z radości- Przyjęli mnie!!!
~Dobrze, nie roznieś mieszkania w euforii, i poczekaj będę za kwadrans.
-Dobrze czekam. Papa, buziaczki.
~No papa.
Mama rozłączyła się pierwsza. A ja otworzyłam list, była w nim wiza, bilet z możliwością dopłaty niewielkiej kwoty do pierwszej klasy, list oraz pytanie czy potrzebuję internatu. Myśląc logicznie ojciec powinien mnie przyjąć na krótki czas, albo dać tyle pieniędzy bym zniknęła mu z oczu, ale to on nic nie wiadomo. Poproszę mamę by wystosowała pismo, a ja będę się pakować. I chyba muszę wysłać paczki, z papierami... jest ich zbyt wiele, i są zbyt ważne by je zostawić. Poszłam do kuchni by zaparzyć kawę dla mamy, a dla.siebie herbaty, wszystko się idealnie złożyło ponieważ, kiedy zalałam kubki gorącą wodą, Mama zadzwoniła do drzwi
-Cześć moja muzyczko! Naprawdę cię przyjęli? Czy to żart? Hmm?
-Mamo...- poszłam po pismo i je jej pokazałam- Przyjęto mnie! Hiiiii - znów zaczęłam skakać jak szalona- Już spokój... Kawa jest w kuchni, choć do saloniku.
Mama zdjęła płaszcz buty i zostawiła obiad w kuchni. W salonie było skromnie, dwa fotele i niewielka sofa ,a pomiędzy nimi mały okrągły stoliczek. Przy ścianie stał stary telewizor, obok niego, także nie najnowsza wieża, a nad nimi wisiała półka na płyty. Usiadłyśmy na fotelach, i zaczęłyśmy dyskutować. Czy tato mnie.przyjmie czy opłaca się pójść do internatu? Wyszło na to że piszemy pismo o mieszkanie w internacie oraz list do ojca by przyjął mnie na trochę. W internacie miała być wieża w każdym pokoju łóżko biurko spora szafa i szklane półki.
-Szafa?! Phi! Ty.kochana z gratami potrzebujesz garderoby!
-Jak coś zawsze papiery mogą iść pod łóżko! Mam tydzień by się spakować bilet jest na lot za tydzień w niedzielę. Mamo może zadzwonimy do wuja by oddał nam jeden z tych kartonów przeprowadzkowych? A nawet dwa! Trzeba wysłać paczki, za taki nadbagaż to mnie wyklną!
-Racja, zadzwonię, a ty spakuj już gitarę akustyczną, elektroniczną wyślemy.
Mama zadzwoniła do wujka przyjechał a ja pakowałam wszystko po kolei. Najpierw złapałam teczkę z dokumentami by o niej na pewno nie zapomnieć.
-Cześć!-Nagle wtargną wujek z kartonami-Jak pakowanie?
Mężczyzna odłożył pudła na bok, a ja odpowiedziałam:
-Dobrze, teraz wezmę się za moje piosenki, kilka wezmę ze sobą, od razu ale nie wszystko, potem spakuję płyty i jakieś ciuszki. a do drugiego pudła ląduje gitara!
-Łał! Zorganizowana Rin jesteś! Masz prezent od wujka, więcej zrobić nie mogę- położył gotówkę na stole i odwrócił się w stronę wyjścia i zamykał za sobą drzwi- Cześć!
-Ejjj! Co ty-
-Mamo daj spokój... Co zrobimy?
-W sumie nie dziwię się mu.-poszła do torebki, wyciągnęła portfel, a z niego większą ilość gotówki-W sumie Masz tyle pieniędzy. Z czego ta cała pierwsza klasa kosztuje zaledwie 200zł. Czyli to jest kolejny banknot, który idzie na pierwszą klasę-Położyła banknot na bilecie, a resztę na gotówce od wuja-I nie dyskutuj!
-Ech... Ale mam własne oszczędności, i to spore nawet.
-To będzie ci łatwiej, wiesz że światem rządzi pieniądz.
-Wiem, wiem.
-Tydzień... Tydzień i moja mała myszka ode mnie ucieknie...
Wymamrotała z uśmiechem na ustach.
-Jak kocha to wróci. Pamiętasz?
-Tak, tak. No to co na dziś koniec. Jutro wszystko wyślemy.
_____________________________________________________________________
Opowiadania się do mnie sypią jak liście :P Jak mówiłam, niedługo dodam swoje. /GUMI
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz