Obudziłam się nieco zmęczona. Wczoraj poszłam spać dosyć późno, przez to, że wcześniej się nie przygotowałam. Potężnie ziewnęłam.
Podeszłam do lustra. Leniwymi ruchami zaczęłam rozczesywać swoje różowe włosy. Tak bardzo nie chciałam tego i w ogóle niczego robić.
Od roku byłam w Japonii. Moje młodsze rodzeństwo zostało z tatą, w Polsce. Było mi dobrze, chodź na początku nieco trudno się przyzwyczaić.
Tęskniłam.
Z mamą było dobrze. Same mieszkałyśmy w małym mieszkanku. Ona przez większość czasu pracowała, ja uczyłam. Widziałyśmy się dosyć rzadko.
Zapisałam się do jakieś szkoły muzycznej. Takie było jej założenie, prawda? Czułam, że wybrałam źle. Nie byłam wcale taka młoda, zaraz studia, a ja zaczęłam nową szkolę, nie kończąc poprzedniej.
Teraz czas się ubrać- pomyślałam.
Mój strój był bez wątpienia na modę polską. W kraju kwitnącej wiśni, raczej nie chodzi się na galowo. Nie jako cześć mundurku. Ech, czy ktoś mnie zrozumiał?
Wzięłam klucze, gotowa. Zaraz wyszłam.
Drogi długiej nie miałam. Szybko pojawiłam się na dziecińcu.
Aż mi się źle robi widząc tylu ludzi. Zasada pierwsza: ignorować wszystko i wszystkich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz