Dziś było słonecznie, więc wzięłam okulary przeciwsłoneczne. Podniosłam plecak z podłogi i pobiegłam do kuchni. Spotkałam tam swojego brata, który przy stole sączył kawę.
- Hej - mruknęłam i otworzyłam lodówkę.
- Cześć. - odmruknął Gumiya.
Nasypałam do miski płatki i nalałam mleko. Szybko zjadłam swoje śniadanie i już za chwilę stałam w drzwiach. Mamy nie ma w domu ponieważ chodzi do pracy na ósmą. Sama wzięłam rzeczy i stanęłam w progu.
- Wychodzę! - krzyknęłam na cały dom.
Zamknęłam drzwi i udałam się na przystanek, który znajduje się kilka domów dalej. Szybko kupiłam bilet i wsiadłam do autobusu, który właśnie przyjechał. Był lekki tłok, ale udało mi się usiąść. Skasowałam bilet i ze spokojem zajęłam miejsce przy oknie. Na uszy założyłam słuchawki i puściłam muzykę. Nie lubię stać, bo wtedy muszę wąchać pachy innych ludzi... Kilku chłopaków którzy wyglądali na takich w moim wieku, wygłupiało się i zarywało do przypadkowych uczennic. Większość siedzeń zajmowały starsze panie. W rogu autobusu stała jakaś mama z małym dzieckiem. Jeszcze przez moment obserwowałam autobus, a potem zatopiłam się w myślach. Nie musiałam myśleć długo, bo za chwilę pojazd zatrzymał się na moim przystanku. Wysiadłam z niego i spokojnym krokiem poszłam do szkoły.
* * *
Właśnie zadzwonił dzwonek na dużą przerwę. Byłam zmęczona lekcjami, a szczególnie matematyką, ponieważ nie jestem jakaś dobra. Wyjęłam z plecaka jedzenie, słuchawki oraz telefon i wspięłam na drzewo, które znajduje się na szkolnym dziedzińcu. Prawie zawsze spędzam tu przerwy. Puściłam muzykę na słuchawkach i zaczęłam konsumować batona. Gdy zjadłam go, schowałam. Spojrzałam w dół.Na dole ktoś stał. Opierał się o drzewo i coś robił. Gdy chciałam dojrzeć kto to, za bardzo wysunęłam się do tyłu i zaczęłam się chwiać. Poczułam że spadam...
<kto jest tym ktosiem na dole? xD>
_____________________________________________________________________________
W końcu ten dzień nastąpił.... Dodałam pierwsze swoje opowiadanie! Jakoś nie szło mi pisanie, ale dziś nadeszła wena :> Oby tak dalej... /GUMI
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz